sobota, 25 lutego 2012

Joanna Scheuring-Wielgus zmienia status związku na „to skomplikowane”



Joanno, umówmy się najpierw na bezpieczne słowo,
zróbmy to dla twojego dobra. Bezpieczne słowo,
coś jak „turkusowa rewolucja”, które w porę skończy zabawę.

Umówmy się, że pewnych granic nie należy przekraczać,
Toruń w nomenklaturze porno to zła dziurka.
Jak dorośniesz, zrozumiesz, że polityka to nie są „Nowości”.
Polityka to jesteśmy my, tu, na tym wysypisku śmieci.
I powiesz temu miastu:
„Wstań, Toruniu, wstań z kolan i otrzyj usta.
Przełknij ślinę gorzką jak nikotyna,
przełknij coś, co tylko odbywa się i milknie”.

Zróbmy coś z tym miastem.
Niech nad Collegium Maius zawiśnie żałoba,
niech telebimy na pl. Rapackiego ogłoszą narodowe rekolekcje.
Spokój na stadionach, spokój u Rymanowskiego,
poważne telefony do Miecugowa.
Cejrowski znów staje się państwowcem,
Sekielski milczy, Semka przeprasza na wizji,
zapłakana Olejnik, Lis zakłopotany czeka, aż uratują go reklamy,
Michnik znów pisze o Mickiewiczu.

Masz czterdzieści lat.
Śmierć w tym wieku już nikogo nie dziwi.
Tylko ona wszystko odmienia i naprawia,
odbywa się i milknie,
jest ostatecznym słowem w ludzkiej dyplomacji,
jest najczulszym z boskich gatunków zniszczenia.

Co może stać się kobiecie po czterdziestce?
Demoniczne opętanie przez Margaret Thatcher?
George Soros pod postacią dokuczliwego poltergeista porozrzuca pranie?
Noam Chomsky jako chupacabra z Bielan?

Michał Zaleski i Waldemar Przybyszewski, gdy słyszą „Sto lat” dla ciebie,
gdy słyszą te słowa, przewracają się w grobach.

Wiersz napisany z okazji 40. urodzin Joanny.

środa, 22 lutego 2012

Syndrom oblężonej twierdzy



W Toruniu powstało stowarzyszenie Teraz Most, które zamierza dać odpór fali ataków na inwestycję stulecia. Termin „powstało” jest w zasadzie mało precyzyjny – stowarzyszenia o tej nazwie próżno szukać w KRS. Możliwe, że Teraz Most to tylko oficjalna nazwa na cały zbiór tajnych związków i organizacji, które zamierzają walczyć z Hecerem – na wpół mitycznym internautą przedstawianym przez swoich przeciwników jako Człowiek, Który Chce Wstrzymać Toruń.

Hecer ulega specyficznej metempsychozie. Jest figurą doskonałego wroga. Bywa Toruniem Bez Hałasu, Wojciechem Giedrysem, Platformą Obywatelską, czasami multiplikuje się i staje się ośmioma mieszkańcami ulicy Świerkowej. Antytoruńskie zło ukrywa się pod wieloma mylącymi nazwami, ale jego czar pryska, gdy tylko prezydent wymieni jedno z jego imion.

Most, odkąd zaczęła się jego budowa, nie wymagał wsparcia politycznego – nie trzeba było skrzykiwać posłów, profesorów, członków rady prezydenckiej i społeczników. Toruńscy urzędnicy twierdzą, że inwestycja jest przygotowana w zgodzie z wszelkimi standardami i absolutnie nic nie sugeruje, że przedsięwzięciu cokolwiek grozi, ale jednak zaplecze polityczne Michała Zaleskiego zamierza sięgać po wyjątkowe środki jak np. szukanie poparcia społecznego, zbieranie podpisów, działania PR. Skąd ta potrzeba – hmmm – spontanicznego oddolnego ruchu, który zwalczy wrogą reakcję? Chęć przypodobania się pryncypałowi? Może przewidywane realne zagrożenie inwestycji – w jej merytorycznym i finansowym kształcie? A może po prostu przygotowanie gruntu do cudownej interwencji politycznej, która uratuje miasto z wielkiej, choć urojonej opresji?

W jaki sposób stowarzyszenie będzie zabiegało o to, żeby most JEDNAK powstał w Toruniu? Chce działać radykalnie, błyskotliwie i brawurowo.

Możliwe, że to zwolennicy akcji bezpośredniej, wychowani na doświadczeniach kontrkultury końca lat 60. Na ulicy Świerkowej w Toruniu pojawi się żywy łańcuch albo siedzący protest, ale gdy te metody zawiodą studenci z pieśnią zespołu H5N1 na ustach wyjdą na ulice i z trzydziestek szóstek, jedenastek i dwudziestek dwójek wyrośnie na moście płonąca barykada. Można złamać kilku ludzi, ale nie złamie się idei.

Możliwe, że postawią na agresywny PR. Sekretarki wszystkich rządowych i unijnych instytucji nie nadążą z odbieraniem korespondencji i ogłoszą mailowe bankructwo. Hasła wspierające toruńską inwestycję dostaną najlepszy czas antenowy, nazwiska ojców założycieli staną się tagami w Pudelku, ich poczynania przejdą do niejednej miejskiej legendy, nawet kucharki i krawcowe będą śpiewały ballady o ich buncie. Zakłopotany Tusk będzie musiał na nowo skonstruować rząd. Spece od marketingu będą zastanawiali się, jak zarobić na Nowych Oburzonych.

Anonymous zmieni swoje hasło na to

Na ogół jednak ludzie, którzy opracowują strategie społecznej manipulacji, źle kończą.

piątek, 17 lutego 2012

Jak obrabować podatnika

Zapanowała moda na filmy promujące miasta. Szczególnie w Toruniu, który reklamuje Toruń kilkoma takimi produkcjami – na ogół za pieniądze podatników. Zaczęło się od raczej nieciekawego filmu w reżyserii Łukasza Karwowskiego, który wkrótce da się poznać jako twórca kolejnej zupełnie nieśmiesznej polskiej komedii „Kac Wawa”. Filmowiec pokazał miasto wyludnione, którego mieszkańcy gromadzą się jedynie z okazji meczu żużlowego na Motoarenie.

Później ktoś zrealizował wideo o roztańczonym Toruniu. Idea słuszna, wykonanie przyzwoite, ale założenie, że Toruń powinien się chwalić roztańczoną młodzieżą wydaje się dość głupkowate. Nie można też zapomnieć o fatalnym lip dubie w wykonaniu studentów UMK, który powstał za dotację unijną, czyli też z naszej kasy.

Urzędnicy dają się nabrać na hasła o promocyjnym potencjale takich produkcji. W przypadku lip dubu przynosi to zupełnie odwrotny efekt niż zakładany – film był dość powszechnie wyśmiewany jako zupełna porażka. To skok na kasę podatników.

Niedawno w sieci pojawił się klip „Toruń – miastem festiwali”.



Przyzwoicie zrealizowana produkcja, z żywymi mieszkańcami, ale znów hasło wydaje się nieco głupkowate. Nie jesteśmy Edynburgiem, żeby się pod tym podpisywać. Nie mamy nawet przyzwoitego letniego festiwalu teatralnego – następcy świętej pamięci Bulwaru. Lato jest u nas martwe. W nieco mniejszym Olsztynie program kulturalny w wakacje wydaje się ciekawszy i bardziej zróżnicowany pod względem gatunkowym. Twórcy zapomnieli też o Kontakcie – najważniejszym festiwalu odbywającym się w Toruniu.

Czekam na film o „Toruń – city of sports”, realizujący kolejne hasło naszych oświeconych urzędników. A tymczasem, drodzy czytelnicy, polecam wideo promujące ideę BiT City, czyli szybkiej kolei miejskiej między Bydgoszczą a Toruniem. Autorzy wygrali internet.